Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
        







     

         

 
                                             TEORIE SPISKOWE

                                                 WOJNA W ZATOCE

Wojna w Zatoce Perskiej - inauguracyjna bitwa o Nowy Światowy Ład?
Nowy Światowy Ład - pod czujnym okiem?

Teraz, kiedy z perspektywy czasu spoglądamy na konflikt w Zatoce Perskiej, który zaczął się 2 sierpnia 1990 roku wkroczeniem wojsk irackich na terytorium Kuwejtu, przed oczami mamy kilka obrazków: Saddama Hussajna, przemówienia George'a Busha, nocne naloty na Irak, bombowce Stealth, płonące szyby naftowe. To wszystko, co będziemy pamiętać z tej wojny, bo to pokazały nam media. W każdej książce, której tematem jest historia końca XX wieku, znaleźć możemy informacje na temat przyczyn tego konfliktu, podłoża historycznego, poznamy przebieg i zakończenie wojny. Co do długofalowych skutków, to pozna je świat dopiero za kilka, może kilkanaście lat, za wcześnie jest, abyśmy byli w stanie przewidzieć wszystkie następstwa. Ale kilka, i to często niepokojących zjawisk, da się zauważyć już dziś. I nie są to rzeczy przyjemne, stąd tytuł.

 Stany Zjednoczone, bo przecież to one były modus operandi interwencji sił sprzymierzonych przeciwko Irakowi, prowadząc działania wojenne dopuściły się zbrodni, łamiąc wiele porozumień i konwencji międzynarodowych. Dzięki zafałszowanemu obrazowi wojny w mediach, światowa opinia publiczna nie miała pojęcia, co tak naprawdę działo się na froncie i poza nim. W telewizji oglądać można było jedynie starannie wyreżyserowany spektakl, bezwstydnie fałszowane statystyki - spłycony obraz wojny, wzięty jakby prosto z gier komputerowych. Nie możemy mieć złudzeń - w Kosowie działo się to samo. Gdyby ludzie dowiedzieli się tego wszystkiego na temat wojny w Zatoce, co rząd Stanów Zjednoczonych tak skrzętnie ukrywa, z pewnością spojrzeliby inaczej na działalność "obrońców międzynarodowego ładu". Może tak chętnie nie chronili się pod ich opiekuńcze skrzydła.

 Wiele cennych informacji można na ten temat znaleźć tylko w Internecie Dzięki temu medium właśnie oraz niezależnym gazetom i ich dziennikarzom z całego świata, światowa opinia publiczna  zaczyna poznawać kulisy Operacji Pustynna Tarcza i Pustynna Burza. Powoli na światło dzienne wychodzą fakty, o których Stany Zjednoczone nie chcą pamiętać.

 

 Pretekstem do podjęcia działań zbrojnych przeciwko Kuwejtowi było to, że "Kuwejt na przestrzeni długiej historii był częścią Iraku" oraz rzekoma sztuczność tworu, jakim jest państwo Kuwejt. Pierwszy argument jest tylko po części prawdziwy, a co do "sztuczności", to ten sam zarzut można przedstawić państwu irackiemu, które zostało utworzone z trzech tureckich prowincji po to, aby w jednym państwie połączyć szyby naftowe Kirkuku, Mosulu i Basry. Chodziło oczywiście o ropę - jeśli Irak zająłby złoża Kuwejtu, kontrolowałby ok. 20% światowego wydobycia ropy, wpływając znacznie na cenę tego surowca. Stany Zjednoczone, chcąc chronić swoje interesy w tamtym regionie (istniało podejrzenie, że Irak zaatakować może Arabię Saudyjską), musiały zainterweniować.

 Oficjalnie mówiono o chęci przywrócenia status quo w Zatoce Perskiej, pomocy w wypędzeniu irackich wojsk z Kuwejtu. Prezydent Bush w publicznych wypowiedziach wielokrotnie porównywał Saddama Hussajna do Hitlera, wspominał o notorycznym łamaniu praw człowieka w Iraku, o groźbie produkcji bomby atomowej w irackich laboratoriach. Słowa te śmiesznie brzmią w ustach człowieka, którego rząd sam przez wiele lat wspierał reżim Hussajna, udzielając mu ogromnych pożyczek (kredyty na ponad 500 milionów dolarów), dostarczając najnowocześniejszy sprzęt wojenny i technologię niezbędną do produkcji broni chemicznej. Po zakończeniu wojny w Zatoce wypłynął na światło dzienne skandal zwany "Irakgate": amerykański oddział międzynarodowego banku Banca Nazionale del Lavoro w ciągu dwóch lat przelał w tajemnicy na irackie konta 5 miliardów dolarów. Dziwnym zbiegiem okoliczności w dzień po przerwaniu ognia w Zatoce oskarżenie wycofano. Wyszło również niedawno na jaw, że rodzina rządząca Kuwejtem wyłożyła "co najmniej 300 milionów dolarów na płatności o charakterze politycznym", czyli na łapówki dla amerykańskich i europejskich przywódców, aby skłonić ich do poparcia wojskowej interwencji przeciwko Irakowi. W sprawę zamieszane są banki Chemical Bank i Bankers Trust Corporation, zajmujące się inwestycjami kuwejckimi za granicą.


          Stany Zjednoczone oprócz pomocy materialnej dały Hussajnowi również poczucie bezkarności. Chodzi tu o niesławne spotkanie pani ambasador April Gaspie z Saddamem Hussajnem na tydzień przed iracką inwazję na Kuwejt, w którym wg niektórych źródeł Stany Zjednoczone rzekomo dały Hussajnowi "zielone światło". Rzekomo? Oto co dokładnie powiedziała pani ambasador (za "ABC News" i "New York Times"):

"Panie prezydencie, chcę zapewnić pana, że prezydent Bush pragnie nie tylko lepszych i głębszych stosunków z Irakiem, lecz także chciałby on, by Irak przyczynił się do zachowania pokoju i rozwoju dobrobytu na Bliskim Wschodzie. Prezydent Bush jest inteligentnym człowiekiem. Nie wypowie Irakowi wojny gospodarczej".

 A na temat konfliktu granicznego Irak-Kuwejt pani ambasador oświadczyła, że "sprawa ta nie interesuje Ameryki. James Baker polecił naszym oficjalnym rzecznikom podkreślić takie stanowisko".


          O co więc tak naprawdę chodziło Stanom Zjednoczonym? W tamtym okresie gospodarka tego kraju tkwiła w głębokim kryzysie. Jak wiadomo, wojna powoduje gospodarczy boom. Ponadto wojna mogła podreperować osobisty prestiż prezydenta (jak się okazało, był to skutek krótkotrwały). Nie można sugerować, że chodziło o przestrzeganie praw człowieka, skoro do tej pory USA systematycznie ignorowały doniesienia o rzeziach irackich popełnianych na Kurdach (zresztą tak samo jak pozostałe kraje). Nie chodziło wcale o interwencję w Kuwejcie i przestępcze czyny Saddama, ale o naftę, limity jej wydobycia, o jej cenę, o wymierzona w Irak blokadę kredytową, o prywatyzację irackiego przemysłu naftowego, od której miały zostać uzależnione dalsze kredyty. Być może chodziło o stworzenie precedensu do ataków NATO poza granicami państw paktu (ONZ w rezolucji nr 678 zezwoliły na użycie "wszelkich koniecznych środków", mających doprowadzić do wycofania się Irakijczyków z Kuwejtu).

          Najpierw jednak prezydent Bush musiał przekonać amerykańską opinię publiczną i Kongres do interwencji wojskowej, a nastroje były wyraźnie przeciwne takiemu pomysłowi. To, co wymyślono jest samo w sobie majstersztykiem propagandy i pokazuje siłę oddziaływania mediów na społeczeństwo. Po wybadaniu, czym najbardziej brzydzą się Amerykanie, sfabrykowano historyjkę o tym, jak to żołnierze iraccy zamordowali w okrutny sposób 312 noworodków z kuwejckich szpitali. Dziwnym zbiegiem okoliczności, świadkiem rzekomej masakry była... córka ambasadora Kuwejtu w USA. Ta ponura historia zszokowała świat, dwa dni później Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję o użyciu siły przeciw Irakowi. Podobną decyzję podjął Kongres. Kiedy po zakończeniu wojny Amnesty International i Światowa Organizacja Zdrowia przeprowadziły śledztwo w Kuwejcie, cała historia okazała się wyssana z palca. Ale było za późno - cel osiągnięto.

  Wojna w Zatoce - krucjata o ropę nafotwą?

 Amerykanie wysyłając wojska do Zatoki powoływały się na VII rozdział Karty Narodów Zjednoczonych, art. 41 i 42, zezwalające na użycie siły. Wraz z Operacją "Pustynna Tarcza" (od 7 sierpnia 1990) i Operacją "Pustynna Burza" (od 16 stycznia 1991) rozpoczęła się kolejna niechlubna karta w historii tej wojny. Pomimo miażdżącej przewagi liczebnej, technologicznej i logistycznej (795. tys żołnierzy, 1446 samolotów przeciwko 540 tys. ż. i 623 s.) wojna była krwawa i prowadzono momentami nieudolnie. Po pierwszych euforycznych okazało się na przykład, że skuteczność nalotów nie przekraczała 50-70%.

Jak określił to jeden z dziennikarzy "Washington Post", "tak zwane chirurgiczne naloty bombowe były tak chirurgiczne, jak operowanie tęczówki oka za pomocą maczety". Bombardowano nie tylko cele wojskowe i infrastrukturę, ale także obiekty cywilne, jak chociażby niesławne zbombardowanie fabryki mleka dla niemowlaków czy irackich szpitali.

Amerykański dziennikarz Seymour Hersh, który wsławił się odkryciem masakry w My Lai podczas wojny w Wietnamie, donosił o zabiciu jeńców irackich po zdobyciu bazy lotniczej Talil, co armia zdołała zatuszować. Takich przypadków było wiele, wspomnieć też należałoby o tym, że wśród ofiar po stronie wojsk irackich były głównie oddziały złożone z szyitów i Kurdów - elitarną Gwardię Republikańską oszczędzono, aby mogła ona później stłumić powstanie antyprezydenckie na południu i północy).


          Problemem, którego prawdziwe skutki będą odczuwalne nawet za kilkadziesiąt lat jest skażenie ekologiczne Kuwejtu i Iraku, wywołane nie tylko przez płonące szyby naftowe, ale głównie przez materiały radioaktywne. Nie jest już tajemnicą, że Amerykanie w Zatoce Perskiej używali (testowali) różne rodzaje broni eksperymentalnych, w tym także pocisków przeciwpancernych i pancerzy pokrytych rozrzedzonym uranem. W wyniku użycia tych materiałów doszło do skażenia gleby i ujęć wody.

 Obecnie około 150 tysięcy funtów uranu skaża wodę, glebę, powietrze i żywność Iraku i Kuwejtu, zaś epidemia raka już zbiera swoje żniwo wśród dzieci obydwu krajów. Niektóre źródła szacują, że w ciągu najbliższych 20 lat umrze około 500 tysięcy obywateli Iraku w wyniku śmiertelnego wpływu pozostałego po tych pociskach pyłu. Zachorowalność na raka w Iraku wzrosła do 6158 przypadków w 1997 z 4341 w 1991, liczba ta może być o wiele wyższa. Z powodu sankcji gospodarczych nie można zapewnić odpowiedniej pomocy medycznej chorym. Sankcje gospodarcze w połączeniu z trującym promieniowaniem, zbombardowanymi szpitalami, zatrutymi zasobami wód pitnych etc. spowodowały w ciągu ostatnich siedmiu lat śmierć 1,7 miliona Irakijczyków, głównie dzieci i ludzi starszych.


          Problemy te dotknęły w równym stopniu żołnierzy amerykańskich, którzy narażeni byli na ten sam radioaktywny pył, a ponadto posłużyli jako króliki doświadczalne: zmuszano ich do przyjmowania bromku pirydostygiminy (ponad 250 tys. żołnierzy)  oraz wstrzykiwano im eksperymentalne, niesprawdzone szczepionki (ok. 158 tys.), które wywoływały takie skutki uboczne jak  łzawienie, alergie, rozwolnienie, utrata włosów, także paraliż .W wyniku choroby popromiennej i tzw. "Syndromu Zatoki Perskiej" w Stanach i Wielkiej Brytanii umierają tysiące weteranów, a defekty wynikłe z napromieniowania przekazali własnym potomkom. Pentagon do dzisiaj zaprzecza wszelkim oskarżeniom na temat eksperymentów na żołnierzach, chociaż takie przypadki są powszechnie znane już od czasów drugiej wojny światowej. Obecnie temat wraca jak bumerang -   podobne schorzenia wykrytowśród żołnierzy w Kosowie, w związku z użyciem amunicji z tzw. "rozrzedzonego uranu". Oczywiście wg Amerykanów uran ten jest nieszkodliwy...


          Te wszystkie mroczne tajemnice tak długo udawało się ukrywać USA przed światową opinią publiczną dzięki ścisłej współpracy mediów z rządem. Jak już wspominałem we wstępie, media przekazywały zafałszowany obraz rzeczywistych wydarzeń. Np. w siedzibie CNN w Atlancie zatrudnieni zostali wojskowi, którzy nie tylko nadzorowali i cenzurowali przepływ informacji, ale sami pomagali w kreowaniu odpowiednio spreparowanych wiadomości . Obecnie historia zdaje się powtarzać: syn Busha jest prezydentem, a przewodniczącym FCC (amerykańskiego odpowiednika KRRiTV) został syn Colina Powella, szefa sił zbrojnych, członka gabinetu Busha. Skull & Bones wrocili do Białego Domu...

Wojna w Zatoce nie przyniosła spodziewanych rezultatów, bo nie zapanował tam spokój (wzrost antyamerykańskich nastrojów w państwach arabskich etc.), a i status quo nie przypominał za bardzo tego sprzed wojny. Amerykanie wygrali większość przetargów na odbudowę zniszczeń w Kuwejcie, większość wydatków kampanii pokryła Arabia Saudyjska i Kuwejt, USA umocniło swoją pozycję na Bliskim Wschodzie. Na wojnie zarobił przemysł amerykański (zaopatrzenie wojsk) oraz wielkie koncerny naftowe - już w dniu inwazji na Kuwejt ceny ropy podskoczyły o 15%.  Dzięki wojnie w Zatoce USA dowiodły przydatność potężnych baz wojskowych, zbudowanych w latach 80tych wspólnie z Arabią Saudyjską na pustyni za niewyobrażalną sumę 200 miliardów dolarów. Dokonano tego bez wiedzy Kongresu i opinii publicznej... Po co były takie bazy na dziesięć lat przed wojną? Chyba że była ona od dawna zaplanowana... Sam Bush i jego roedzona również zarobili na wojnie - Neil i Marvin Bush, sekretarz w rządzie Busha James Baker oraz szef sztabu John Sununu otrzymali lukratywne kontrakty od rządu kuwejckiego na likwidację szkód wojennych.

Saddam Hussajn pozostał przy władzy - może po to, aby można go było jeszcze nie raz pokonać? Kiedy prezydent Clinton wydał nakaz zbombardowania Iraku po odmowie wpuszczenia inspektorów do fabryk zbrojeniowych, jego popularność w sondażach znacznie wzrosła. Na ironię zakrawa fakt, że USA w czasie przygotowań do wojny w Iraku, której celem jest wsparcie inspekcji produkowanej tam broni, zmodyfikowały prawo w sprawie inspekcji arsenałów własnej broni chemicznej w ten sposób, że prezydent może odmówić wstępu członkom międzynarodowych organów kontrolnych. Prawo to pozwala prezydentowi na wybór inspektorów i odmowę przyjęcia personelu pochodzącego z innego kraju i to bez podania powodu odmowy oraz bez możliwości odwołania się od jego decyzji.

 Amy Smithson, która prowadzi jednoosobową kampanię na rzecz ratyfikowania przez USA Międzynarodowej Konwencji Broni Chemicznej, powiada: "To właśnie my pogwałcamy traktat i, o ironio, to my stoimy w przededniu wrogich działań przeciwko Irakowi z powodu inspekcji zakładów broni, dlatego że Saddam Hussajn stosuje te same restrykcje w sprawie ich inspekcji, co my.".

          "Agresywna polityka Iraku, bez względu na jej skalę, dotykała jednego z najważniejszych zagadnień polityki międzynarodowej drugiej poł. XX w. : jak zapewnić dostawy podstawowych surowców potężnym i chciwym odbiorcom, jeśli te zasoby znajdują się daleko od ich terytoriów" - zauważa trafnie P. Calvocoressi.

 USA po prostu bezwzględnie chroniły swoje interesy. Ten amerykański pokaz siły był najważniejszym wydarzeniem na arenie międzynarodowej po upadku komunizmu. Ten precedensowy przypadek już powtórzył się w wypadku interwencji NATO w Kosowie. Nikt już nie ma wątpliwości, że w "obronie wolności" USA może interweniować tam, gdzie zechce, realizując założenia Nowego Światowego Ładu, o którym tak chętnie wspominał George Bush. Po przedstawieniu wszystkich tych faktów, nie muszę chyba dodawać, że nie napawa mnie ta sytuacja optymizmem. Na koniec pozostaje mi tylko zacytować Zygmunta Freuda:

 "Ameryka jest potworem. Nie żywię do niej nienawiści, żałuję jednak, że Kolumb ją odkrył" 

teksty.gildia.pl

                              Dodaj wpis do Księgi Gości ! (kliknij!)

 

e-mail: apokalipsy@tlen.pl

          GG: 8734263   3324083

     

      

Jak myślisz co się stanie w 2012 r.
Przejście w czwarty wymiar
Wojna nuklearna
Całkowita zagłada cywilizacji
Nic się nie stanie
Nie mam pojęcia