Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
        






     

         


 
                                                                NAUKA

 

 

Na indonezyjskiej wyspie Flores odkryto szczątki człowieka o niezwykle małym wzroście. Homo floresiensis został prędko ochrzczony mianem Hobbita.

Fot. 1 – Porównanie czaszki Hobbita z czaszką człowieka.

Antropologia jest nauką, która zaciekle broni się przed zaakceptowaniem nowych idei, nie pasujących do utartych, od lat obowiązujących dogmatów. Jak bumerang powracająca co jakiś czas dyskusja nad poprawnością teorii Darwina, na nowo odżyła po doniesieniach z indonezyjskiej wyspy Flores. Tam właśnie, przed dwoma laty, odkryto szczątki lilipuciego człowieka, nazwanego Homo floresiensis. Zdumienie wzbudziła wielkość jego czaszki. Odkryto bowiem czaszkę dorosłego osobnika, której wielkość natychmiast kojarzyła się z baśniowymi hobbitami. Przecież w czasach kiedy na Ziemi dominował już jeden gatunek ludzki – Homo sapiens, nie powinno być miejsca dla karła o wzroście metra, mającego czaszkę mniejsza niż u szympansa, a jednak potrafiącego wykonywać narzędzia kamienne. Szczególnie na wyspie, do której dotrzeć można wyłącznie łodzią.

Fot. 2 – Wzrost, a pojemność mózgu.

Znalezisko nie znajdowało żadnego logicznego wytłumaczenia. Okazało się bowiem, że Hobbit był bardzo bliski człowiekowi współczesnemu i wywodził się z Homo erectus (tak przynajmniej utrzymuje oficjalna nauka), miał jednak cechy upodabniające go także do najwcześniejszych z hominidów – australopiteków. Po kilku milionach lat ewolucji prowadzącej do coraz większych rozmiarów mózgu, ciała i ostatecznego zerwania z życiem na drzewach, na wyspie Flores pojawił się gatunek mniejszy nawet od słynnej Lucy. Hobbit ma mniejszy od niej mózg (zaledwie 330 cm3), za to równie długie ręce, jakby znów przystosował się do wspinania na drzewa. Czy w takim razie parę milionów lat ewolucji „poszło na marne”?

Fot.3 – Hobbit z Flores.

Odkrycie zapoczątkowało wielką burzę w środowisku antropologów. Natychmiast wyłoniły się dwie możliwości – zwolennicy pierwszej dowodzili, że Hobbit był pojedynczym osobnikiem cierpiącym na niedorozwój mózgu; inni uważali, że oto mamy przedstawiciela nowego gatunku ludzkiego.
Ostatnie odkrycia na wyspie Flores zdają się udowadniać drugą z możliwości, gdyż odkryto tam szczątki kolejnych Hobbitów. W dodatku, część z tych osobników żyła parę tysięcy lat po pierwszym Hobbicie (najmłodsze kości liczą 12 tysięcy lat, najstarsze 95 tysięcy). Wygląda więc na to, że wyspę Flores, przez dziesiątki tysięcy lat, zamieszkiwała jednorodna populacja małych ludzi i nikt więcej – nie znaleziono ani jednaj kości o „normalnych” rozmiarach. Okazało się ponadto, że wraz z Hobbitami na wyspie żyły też miniaturowe słonie i gigantyczne szczury. Badania prowadzono w jaskini Liang Bua, gdzie obok szkieletów znaleziono setki zaawansowanych narzędzi kamiennych. Obok szczątków ludzkich znaleziono nadpalone kości zwierzęce, co potwierdzałoby, że jaskinia była miejscem gdzie znoszono i pieczono upolowane zwierzęta, a do ich oporządzania używano bogatego zestawu narzędzi.

Fot.4- Prof. Morwood z malunkiem

Antropologia próbuje znaleźć odpowiedź na pytania dotyczące człowieka z Flores. Bo też odkrycie Hobbita sporo mówi o ewolucji człowieka. Mały człowiek żył na wyspie. W takich warunkach wiele zwierząt zmniejsza swoje rozmiary, co jak się przypuszcza ma związek z brakiem drapieżników. Gigantyzm jest bowiem zazwyczaj odpowiedzią na zagrożenie z ich strony. Na wyspach taki mechanizm przestaje być potrzebny i gatunki odrzucają nabyte w trakcie ewolucji zabezpieczenia. Ale to tylko wytłumaczenie wielkości stworzenia. Natomiast otwartym pozostaje pytanie, kiedy i przede wszystkim jak, przodkowie Hobbita dotarli na wyspę? Dlaczego ludzie współcześni, którzy w drodze do Australii 50 tysięcy lat temu musieli zahaczyć o Flores, nie zostawili tam swoich śladów? Dlaczego ani tam, ani gdzie indziej nasz gatunek nie powtórzył strategii Hobbitów i nie „cofnął się” w rozwoju? Poza tym, ile mózgu potrzeba, by zachowywać się tak jak człowiek, np. wykonywać złożone narzędzia? I co to w ogóle znaczy człowiek, jeśli jedno znalezisko może zakwestionować tak wiele prawd o nas samych?

Fot.5 – Korona z Flores

To ostatnie pytanie jest w tym wszystkim chyba najważniejsze. Czy przypadkiem nie jest tak, że obecna wiedza o powstaniu gatunku ludzkiego jest bardziej domyślaniem się niż przedstawianiem racjonalnych dowodów? Zagłębiając się w temat, okazuje się bowiem, że jest wiele alternatywnych prób wyjaśnienia pochodzenia gatunku ludzkiego, które jednak objęte są swoistym embargiem wśród społeczności akademickiej. Burzą bowiem przyjętą systematykę i podważają dokonania setek znamienitych naukowców, od Darwina poczynając.
Powróćmy jednak na wyspę Flores. Niezależne doniesienia mówią o nowych znaleziskach, w innych jaskiniach, świadczących o tym, że osobniki gatunku Homo floresiensis mogą nadal tam żyć! Kiedy po odkryciu szkieletów, spróbowano przepytać miejscową ludność, okazało się, że zna ona masę opowieści o liliputach zamieszkujących w jaskiniach na stokach wulkanu Ebulobo (2100 m npm). Mało tego, przewodniczący starszyzny w wiosce Boawae na Flores twierdził, że metrowego wzrostu kobieta była ostatnio widziana w okolicach wioski. Zainteresowanie naukowców wyspą Flores, to jak się okazało, wcale nie ostanie dwa lata, a całe dziesięć. Właśnie w połowie lat 90-tych gościł tam holenderski paleontolog dr Gert van den Bergh, który później znalazł się w składzie ekipy prowadzącej badania. To właśnie on jako pierwszy zobaczył jaskinię, zainteresowany ludowymi opowieściami o Ebu Gogo, co oznaczało „Starą kobietę, która jada wszystko”. Ludzie zamieszkujący pobliże wulkanu opowiadali mu o włochatych istotach, które pożerały wszystko co mogły uchwycić swoimi długimi palcami. Wieśniacy tolerowali kradzieże pożywienia tak długo, aż Ebu Gogo zaczęła porywać dzieci i też je zjadać. Po tym wydarzeniu mieszkańcy wioski udali się do jaskini z kijami i pochodniami, po czym przegnali jej mieszkańców, rozpalając w środku wielkie ognisko z trawy. Van den Bergh oczywiście potraktował te informacje jako opowieści o elfach czy krasnoludkach. Dopiero późniejsze odkrycia w jaskini rzuciły inne światło na relacje Holendra.

Fot. 6 – Egipska Niebiańska Łódź.

Ignorowane przez naukę i często wyśmiewane przez media, doniesienia o spotkaniach z Yeti, Wielką Stopą, czy innymi przedstawicielami gatunków, które oficjalnie dawno wymarły, na Flores znalazły kolejne potwierdzenie błędów w rozumowaniu antropologów. Warto przy tej okazji przytoczyć fascynującą książkę Lloyda Pye „Everything You Know Is Wrong”, w której m.in. udowadnia, że doniesienia o zamieszkujących niedostępne rejony kulki ziemskiej hominidach są jak najbardziej prawdziwe. Wychodzi on bowiem z założenia, że Homo sapiens zamieszkuje jedynie niewielki skrawek lądów, ale poprzez swoją ekspansję, na przestrzeni tysięcy lat zepchnął swoich starszych krewnych w rejony bardzo niegościnne człowiekowi, i tak naprawdę jeszcze w ogóle niepoznane. Najważniejszą konkluzją Pye jest jednak to, że ewolucja działa niesłychanie wolno. Dlatego też na przykład nie stwierdzono żadnych zmian w ewolucji Hobbitów na przestrzeni aż 80 tysięcy lat. Stąd rodzi się zadane już wcześniej pytanie, skąd w takim razie wziął się Homo sapiens. Czyżby był wyjątkiem wśród gatunków i ewoluował o wiele szybciej niż pozostałe?
Wróćmy na Flores. Wspomniałem, że zagadką pozostaje, dlaczego ludzie współcześni, którzy w drodze do Australii 50 tysięcy lat temu musieli zahaczyć o Flores, nie zostawili tam swoich śladów. Postawmy jednak pytanie inaczej – dlaczego posługujący się zaawansowanymi narzędziami Hobbici nie zasiedlili innych wysp. Przecież, podobnie jaki współcześni im ludzie, powinni posiąść umiejętność podróżowania między pobliskimi wyspami (np Flores-Jawa). Wygląda jednak na to, że nigdy nie opuścili swojej wyspy, bo inaczej ich szkielety znaleziono by również gdzie indziej.
Wszystko wskazuje, że odkrycie na wyspie Flores przejdzie do historii nauki jako krok milowy w zrozumieniu powstania człowieka i działania ewolucji jako takiej. W październiku 2005r. w brytyjskim radiu (program Radio 4) o odkryciach na Flores mówił profesor Mike Morwood, jeden z liderów zespołu antropologów na Flores. Określił on odkrycia w indonezyjskich jaskiniach jako dowód na istnienie nowego, nieznanego przedtem gatunku człowieka. Zasugerował, że nowy gatunek karłowatych ludzi ewoluował w izolacji na wyspie Flores przez ponad milion lat. Gatunek ten, podobnie jak karłowate słonie, wymarł po gigantycznej erupcji wulkanicznej, która miała miejsce 12 000 lat temu. Zespół, w którego badaniach uczestniczy prof. Morwood, w najbliższym czasie ma wrócić na Flores, aby kontynuować badania. Jednak jego grupa, a także żadna inna, nie zostanie wpuszczona do jaskini Liang Bua. Jaskinia w ogóle więcej nie będzie dostępna badaczom! Taką decyzję podjął prof. Teuku Jacob z Uniwersytetu Gadjah Mada w Dżakarcie, będący oficjalnym kuratorem badań na Flores. Oznacza to, że naukowcy muszą poszukiwania zaczynać od nowa, eksplorując inne jaskinie wyspy. A na efekty pewnie przyjdzie poczekać kolejnych kilka lat, a przez ten czas wrzawa wokół nowego gatunku człowieka zdąży przycichnąć, co niewątpliwie zadowoli konserwatywnych antropologów.
Cała sprawa Hobbitów ma jednak jeszcze inne, o wiele bardziej zagadkowe oblicze, związane z artystycznymi dokonaniami aborygenów z Flores. Na jednym ze zdjęć prof. Morwood pokazuje malowidło przedstawiające dwa słońca ponad górą… zupełnie jak na mezopotamskiej steli Niram-Sin. Koneksji pomiędzy Flores, a zupełnie innymi rejonami globu ziemskiego okazuje się jednak być więcej. W muzeum w Houston wystawione jest rytualna ozdoba głowy, rodzaj korony, pochodzącej z…wyspy Flores. Jak podaje informator Fine Arts Museum w Houston – „Według ustnie przekazywanej tradycji, ta niezwykłą korona powstała 10 pokoleń temu. Była ona świętym dziedzictwem władców rodu Nage. To właśnie ona miała pomagać rodowi i jego poddanym żyć w dostatku i pokoju. Dolna część korony (w kształcie półksiężyca) miała przedstawiać mityczny rodowy statek”. Warto porównać koronę z Flores z typowym przykładem niebiańskiego symbolizmu z starożytnego Egiptu, np. niebiańską łódź (nad którą widoczny jest Skrzydlaty Dysk – symbol Nibiru), którą można oglądać w paryskim Luwrze.

nautilus.org.pl

                              Dodaj wpis do Księgi Gości ! (kliknij!)

e-mail: apokalipsy@tlen.pl

          GG: 8734263   3324083

     

      

Jak myślisz co się stanie w 2012 r.
Przejście w czwarty wymiar
Wojna nuklearna
Całkowita zagłada cywilizacji
Nic się nie stanie
Nie mam pojęcia